Dedykowany system CRM i ERP
dla branży fotowoltaicznej
Zadzwonił do nas właściciel firmy fotowoltaicznej z kujawsko-pomorskiego. Miał CRM — a właściwie trzy. Jeden do leadów, drugi do ofertowania w Excelu, trzeci to kartka na biurku z numerami ekip montażowych. Handlowcy gubili kontakty, kalkulator wycen żył własnym życiem w arkuszu z 30 zakładkami, a klient czekał na ofertę tydzień, bo „Pan Marek miał wolne i nikt nie wiedział, na czym stanęło". Brzmi znajomo?
Voltaris Energia szukał jednego systemu CRM ERP, który ogarnie wszystko — leady fotowoltaika, wyceny, umowy, montaż, rozliczenia. Nie kolejnego pudełkowego oprogramowania CRM, które „prawie pasuje". No i tu wkroczyliśmy my. Nie szukaliśmy gotowego oprogramowania CRM na rynku — napisaliśmy własne.
Jeden system zamiast pajęczyny narzędzi
Przed wdrożeniem CRM w Voltaris wyglądało to tak: handlowiec zapisywał dane klienta w jednym miejscu, ofertę robił w Excelu (kopiuj-wklej, zmień nazwisko, módl się, żeby formuła nie wysiadła), umowę generował w Wordzie, a potem dzwonił do biura z pytaniem „kiedy montaż?". Biuro sprawdzało w kolejnym Excelu. Ekipa montażowa dostawała SMS-a.
Pięć narzędzi. Zero integracji między nimi. I ciągłe pytanie: „a gdzie jest ta oferta dla pana Kowalskiego z Torunia?".
Zbudowaliśmy im dedykowany system CRM dla fotowoltaiki, który prowadzi klienta od pierwszego kontaktu aż po zamontowane panele na dachu. Jeden login, jeden ekran, zero Exceli. Więcej o naszym podejściu do budowania takich rozwiązań znajdziesz na stronie systemów CRM i ERP.
I nie — to nie jest przerobiony WordPress z gotowymi wtyczkami. To 69 283 linii autorskiego kodu, napisanego od zera. Każda linia pod procesy Voltaris.
Co dokładnie siedzi pod maską?
Lubię mówić wprost, więc zamiast marketingowych haseł — konkrety. Oto co dostał Voltaris:
Pipeline sprzedażowy z Kanbanem. CRM dla handlowców, który pokazuje każdemu agentowi dokładnie to, co powinien widzieć — jego leady, jego etapy, jego wyniki. Lead wpada do systemu, handlowiec widzi go na tablicy Kanban — przeciąga między etapami: W toku, Spotkanie, Oferta, Decyzja, Umowa, Realizacja, Sfinalizowane. Każdy ruch logowany, każda zmiana z timestampem. Moderator widzi cały lejek sprzedażowy w jednym miejscu — ile leadów na jakim etapie, kto konwertuje, kto traci.
Multikalkulator produktowy. To nie jest prosty formularz „wpisz moc, dostaniesz cenę". To konfigurowalne kalkulatory z bazą produktów, marżami, pozycjami stałymi i regułami warunkowymi. Handlowiec klika, system liczy. Klient dostaje profesjonalną ofertę mailem — z logo firmy, tabelą produktów i ceną końcową. Zero ręcznego formatowania w Excelu.
I tu jest haczyk — ten kalkulator powstał jako pierwszy. Priorytet numer jeden. Bo Voltaris nie mógł czekać miesiąc na gotowy system, żeby zacząć pracować. Trzeciego dnia od startu projektu handlowcy już wyceniali instalacje w nowym kalkulatorze. Reszta systemu rosła wokół niego, dzień po dniu.
Generator umów. 10 paragrafów, dynamicznie wypełniane dane klienta, parametry instalacji, warunki handlowe. Druk z przeglądarki, upload podpisanego skanu, automatyczne powiadomienie do biura. Umowa ląduje w profilu klienta — nie w losowym folderze na dysku.
Moduł realizacji i montażu. Ekipy montażowe mają własne karty — widzą zlecenie, adres, checklistę, wgrywają zdjęcia z montażu prosto z telefonu w terenie. Moderator weryfikuje, zatwierdza, rozlicza. Kamienie milowe K1–K6 (od podpisania umowy po odbiór końcowy) z datami planowanymi i rzeczywistymi.
Rozliczenia prowizji. Handlowiec, junior, ekipa montażowa — każdy ma własny moduł rozliczeń z historią wypłat, stawkami i saldem. Koniec z arkuszami prowizyjnymi, w których nikt się nie odnajdywał po tygodniu.


15 typów maili, które wysyłają się same
Wiesz, co jest najgorsze w obsłudze klienta? Cisza. Klient podpisał umowę i nie wie, co dalej. Dzwoni. Pyta. Nerwowo odświeża skrzynkę. A Ty tracisz czas na tłumaczenie, że „wszystko idzie zgodnie z planem".
W Voltaris system sam informuje — klienta, handlowca i biuro. Potwierdzenie spotkania? Automatycznie. Przypomnienie dzień przed? Leci. Umowa podpisana? Mail do moderatora. Montaż zaplanowany? Klient dostaje datę i szczegóły. Montaż zakończony? Podziękowanie z prośbą o opinię.
15 typów powiadomień, trzy grupy odbiorców, brandowane szablony HTML w estetyce Voltaris. To trochę jak autopilot w samolocie — pilotowi zostaje decyzja, rutynę bierze na siebie maszyna. Nikt nie musi pamiętać, żeby napisać maila. System pamięta za wszystkich.
Kombajn SEO, który pracuje na leady 24/7
Bo system CRM ERP to jedno — ale skąd brać leady? Leady fotowoltaika to temat, który spędza sen z powiek każdemu właścicielowi firmy OZE. Voltaris potrzebował strony, która nie tylko ładnie wygląda, ale faktycznie pozycjonuje się w Google na lokalne frazy i przynosi realne kontakty — nie „wyświetlenia w tabelce".
Zbudowaliśmy im kompletny silnik contentowy: stronę główną z video hero, animowanymi licznikami realizacji i interaktywną mapą montaży (Leaflet + OpenStreetMap — bez Google Maps, bez opłat za API). Panel realizacji — portfolio z galerią zdjęć i opisami. Blog z pełnym zapleczem redakcyjnym. Katalog produktów z indywidualnymi stronami. Całość zbudowana według tego samego podejścia, które opisujemy na stronie tworzenia stron WWW z SEO.
I wisienka na torcie — Local SEO Generator. Panel, w którym Voltaris sam tworzy landing pages na matrycy „usługa × miasto". Fotowoltaika Toruń, pompy ciepła Bydgoszcz, magazyny energii Grudziądz... Potencjał? 20 usług razy 50 miast to 1000 unikalnych stron z jednego panelu. Z danymi strukturalnymi Schema.org, breadcrumbami, FAQ i cross-linkowaniem między miastami.
Ale — i tu jest kluczowa różnica — te strony nie generują się z jednego szablonu z podmienioną nazwą miasta. Operator musi wpisać unikalny lead, 3–5 akapitów treści lokalnej, specyficzne FAQ. System wymusza jakość, nie pozwala na leniwe kopiuj-wklej.

Od kalkulatora do pełnego systemu — w niecały miesiąc
Dobra, teraz najważniejsze. Wiem, co sobie myślisz — „taki system to pewnie budowali pół roku". Otóż nie.
Ale zacznę od tego, jak to naprawdę wyglądało. Bo to nie było tak, że siadamy, kodujemy miesiąc, a potem „tadaaa, proszę, gotowe". To byłby waterfall, a waterfall jest do bani.
Dzień pierwszy — rozmowa o procesach. Jak wygląda lejek sprzedażowy? Co robi handlowiec? Kiedy wchodzi ekipa? Jak liczysz prowizje? Ile masz typów kalkulacji?
Dzień trzeci — kalkulator wycen stoi. Handlowcy Voltaris już go używają. Na żywo. Z prawdziwymi klientami. Bo priorytet numer jeden to narzędzie, które od razu zarabia pieniądze — nie ładny dashboard z pustymi wykresami.
I od tego momentu zaczyna się coś, czego żadna agencja Ci nie da — budowanie systemu w czasie rzeczywistym. Voltaris korzysta z kalkulatora, my dokładamy pipeline CRM. Voltaris zgłasza: „a tu by się przydało automatyczne powiadomienie" — następnego dnia je ma. „Ekipy potrzebują wgrywać zdjęcia z telefonu" — zrobione. „Generator umów musi mieć 10 paragrafów z dynamicznymi zmiennymi" — jest.
Codziennie telefon. Codziennie feedback. Codziennie kawałek systemu rośnie na żywym organizmie — nie w laboratorium. Klient nie czeka miesiącami, aż „deweloperzy skończą sprint". Klient pracuje od pierwszego tygodnia, a system dorasta do jego potrzeb z dnia na dzień.
Wdrożenie CRM i ERP od audytu procesów po pełny, działający system z 48 modułami — niecały miesiąc. To nie magia. To efekt tego, że jedna osoba pisze kod, rozumie biznes klienta i nie musi przekładać „wymagań" przez trzy warstwy menedżerów.

Liczby, które mówią więcej niż slajdy
Mógłbym Ci opowiadać o „innowacyjnym podejściu" i „synergii technologicznej". Ale szczerze? Wolę liczby.
Każdy endpoint zabezpieczony weryfikacją nonce i parametryzowanymi zapytaniami SQL. Każdy widok z kontrolą dostępu — role: Administrator, Moderator, Agent, Junior, Ekipa. Każde zapytanie z paginacją, bez pętli, z cache na złożonych agregacjach.
System zaprojektowany pod 500+ aktywnych użytkowników. Nie pod „demo z trzema kontami".
Co mówi sam Voltaris?
Nie będę Ci wciskał, że jesteśmy najlepsi — niech mówią ludzie, którzy z tego korzystają na co dzień.
Kamil Żurawski z Voltaris, na grupie branżowej fotowoltaiki na Facebooku, w odpowiedzi na pytanie o kalkulator dla branży OZE:
Krótko i na temat. Ale pełniejszy obraz daje opinia Voltaris z Google:
Nie edytowałem ani słowa. Tak wygląda feedback, kiedy budujesz coś razem z klientem, a nie „dla klienta".

Nie plugin. Nie pudełko. Platforma.
Muszę to powiedzieć wprost, bo wiem, że na rynku jest pełno firm, które sprzedają „systemy CRM" — a tak naprawdę instalują gotową wtyczkę za 200 zł, zmieniają logo i kasują za to kilkanaście tysięcy. Albo wrzucają Ci gotowca SaaS, w którym połowa funkcji jest zbędna, a tej jednej, której potrzebujesz, „nie ma w tym planie".
To, co zrobiliśmy dla Voltaris, to coś fundamentalnie innego. Zero zależności od pluginów trzecich stron. Zero ryzyka, że aktualizacja wyłoży cały system. Zero sytuacji, w której „ta funkcja nie jest dostępna w Twoim planie — wykup premium". Każda linia kodu jest nasza. Każda funkcja powstała, bo Voltaris jej potrzebował — nie dlatego, że była w szablonie.
A skoro o WordPressie mowa — uprzedzam pytanie, które pewnie Ci się kręci w głowie. „WordPress? Do ERP? Serio?" Tak. Ale WordPress to dla nas silnik bazowy — jak fundament pod dom. Cała logika biznesowa, baza danych z 30 własnymi tabelami i interfejs użytkownika są napisane w czystym PHP i JavaScript, bez ani jednej gotowej wtyczki CRM. Użytkownik nigdy nie widzi kokpitu WordPress. Loguje się do swojego panelu — futurystyczny dark mode, glassmorphism, Roboto Flex — i pracuje.
System działa w modelu SaaS — klient loguje się przez przeglądarkę z dowolnego urządzenia, a my zajmujemy się serwerem, aktualizacjami i bezpieczeństwem. Na telefonie w terenie monterzy wgrywają zdjęcia z montażu. Na laptopie w biurze moderator zarządza pipeline'em. Na tablecie na spotkaniu handlowiec prezentuje ofertę. Responsywność nie jest „miłym dodatkiem" — to fundament, 21 breakpointów, Mobile First.
A co z „Bus Factorem"? Czyli pytanie: „co się stanie, jeśli ten jeden gość, który to pisał, zniknie?". Fair question. Cały system jest udokumentowany kodem — 48 modułów, 12 wersji migracji bazy danych z flagami kontrolnymi. Import modułów, aktywacja i system stoi. Autonomicznie. Ale szczerze? Nigdzie się nie wybieram. Voltaris to nie jest „klient numer 47 w kolejce do supportu". To partner, z którym rozmawiam codziennie.
Więcej o tym, jak podchodzimy do partnerstwa z klientami, znajdziesz na stronie o firmie. I jeszcze jedno — Twoje dane, Twoja domena, Twój serwer. Jeśli kiedykolwiek zechcesz odejść, zabierasz wszystko ze sobą. Baza klientów, treści, artykuły. Bez dramatów, bez „opłaty za eksport". Bo tak powinno być.
Twoja firma może być następna
Voltaris miał problem, który ma 80% firm usługowych — dane w pięciu miejscach, ludzie, którzy „jakoś sobie radzą", i zero kontroli nad tym, co się dzieje z klientem po pierwszym kontakcie. Daliśmy im jedno narzędzie, które to wszystko spięło. Nie za pół roku. Nie za kwartał. W niecały miesiąc, z działającym kalkulatorem od trzeciego dnia.
Nie jestem fanem rozwiązań pudełkowych i mam ku temu powody. Każda firma ma inne procesy, inne lejki, inne bolączki. Gotowy CRM „pod wszystkich" to CRM pod nikogo.
Jeśli prowadzisz firmę w branży OZE, budowlanej, instalacyjnej, produkcyjnej — albo jakiejkolwiek innej, gdzie masz handlowców w terenie, ekipy do rozliczenia i klientów do obsłużenia — pogadajmy. Bez zobowiązań, bez slideshow na 40 stron. Kawa (albo telefon), rozmowa o procesach i szczera odpowiedź, czy dedykowany system CRM ma sens u Ciebie.
Bo może nie ma. Może Twoja firma jest na etapie, gdzie Excel wystarczy. I powiem Ci to wprost — nie będę Ci wciskał systemu za kilkanaście tysięcy, jeśli nie potrzebujesz. Ale jeśli czujesz, że toniesz w narzędziach, gubiąc leady po drodze — to jest ten moment, żeby zadzwonić.